piątek, 15 kwietnia 2016

Typowe problemy z zombie-szoferem








Kanon: Percy Jackson i Bogowie Olimpijscy oraz Percy Jackson i Olimpijscy Herosi

Występują: Nico di Angelo, Percy Jackson, Jules-Albert (no tak jakby)





Percy Jackson omal nie dostał zawału, gdy zbudziło go niezwykle energiczne uderzanie o drewniane drzwi Domku 3, w którym, jak zwykle, nocował. Niechętnie zwlókł się z łóżka, ziewając ze zrezygnowaniem i z otumanieniem unosząc brwi. Kołysał się jak trzeźwy inaczej, prawie wywrócił się na tej krótkiej trasie. Nie spodziewał się o tej porze żadnego gościa, więc automatycznie sięgnął po Orkana. Wprawdzie miecz, wykonany z niebiańskiego spiżu, nie mógł zranić żadnego śmiertelnika, ale syn Posejdona wiedział, że teoretycznie na teren Obozu Herosów mógł wtargnąć jedynie półbóg.
Przygotowany na defensywne zagranie, otworzył niepewnie drzwi. Odetchnął z ulgą, gdy rozpoznał przyjaciela — na progu stał zziajany Nico di Angelo. Po oliwkowej cerze syna Hadesa spływał pot, a jego ciemne oczy spoglądały, jak zwykle, przeraźliwie smutno i przenikliwie. Czarna koszulka z emblematem AC/DC była obryzgana krwią i osmolona. 
— Chyba zabiłem mojego zombie-szofera — oświadczył na wstępie grobowym tonem, nim Percy zdołał cokolwiek z siebie wykrztusić.
Jackson poczuł gwałtowną chęć roześmiania się i gdyby nie czyste przerażenie, które malowało się na twarzy Nika, z pewnością nie mógłby tego powstrzymać. Słowa syna Hadesa brzmiały absurdalnie, choć zdążył już poznać urodzinowy prezent od Władcy Podziemia.
— Tak właściwie... to on już od dawna jest martwy, prawda? — zagaił niepewnie, krzyżując ręce na piersiach.
— Teraz jest tak jakby martwy... definitywnie.
Percy wpuścił di Angelo do środka, zamykając za herosem drzwi, by chłód nocy nie dostał się do środka. Następnie usiadł na łóżku, podejrzewając, że rozmowa będzie absorbująca.
— To znaczy? Jest bardziej martwy niż był wczoraj, hem? — spytał po chwili nieznośnej ciszy.
Nico splótł przed sobą dłonie w taki sposób, że Jacksonowi rzucił się w oczy pierścień z czaszką. Znał jego historię. Został on chłopakowi podarowany przez Biankę i obracał się, gdy ten był zdenerwowany. Nic dziwnego więc, że w tamtej chwili kręcił się wokół własnej osi z zabójczą prędkością.
— No więc, dowiedziałem się... całkiem przypadkiem, nieważne, że Jules-Albert ma dziś urodziny. Tak sobie myślałem, że gnijący zombie-szofer z francuskim akcentem, noszący wciąż ten sam, podarty dziewiętnastowieczny mundur, musi czuć się samotny i niedoceniany. Zawsze chętny na przejażdżkę, niespokojny duch... Odporny na drogowe emocje... — zaczął tłumaczyć syn Hadesa, mówił ze stoickim spokojem. Jedynie jego oczy, niezwykle ekspresyjne, zdradzały prawdziwe uczucia nastolatka. — Ojciec sprawił, że jest mi całkowicie posłuszny, więc nawet nie pisnął, gdy poprosiłem go, by nie odjeżdżał od razu, ale najpierw wstąpił do mnie.
Percy kiwał tylko głową, próbując przekonać samego siebie, że ta rozmowa wcale nie jest taka dziwna, jak mu się wydaje. 
— Zostawiłem go na chwilę samego w salonie, a gdy wróciłem... — Wykrzywił nienaturalnie twarz, jęcząc przeciągle. — Chyba wykazał zbyt wysokie zainteresowanie kominkiem, bo podpalił sobie spodnie. Dostał jakiegoś szału, zamiast gasić ogień, zaczął się szamotać jak wariat. Stłukł naczynia, pokaleczył się szkłem. Odruchowo sięgnąłem po wazon z kwiatami i wodą... Nieświadomy, że Bianca naczytała się o tym, jak to rośliny lubią alkohol...
— Cholera — skomentował krótko syn Posejdona, po czym próbował odwieść przyjaciela od planu polegającego na namiętnym uderzaniu głową o ścianę. 

10 komentarzy:

  1. Buuu, bo liczyłam na Percico. ;c Ale i tak śmieszne. :D Ładnie napisane i bardzo mi się podobało. <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetne! Haha o nie, nie pomyślałabym że akurat w kwiatkach będzie alkohol. :D A ja myślałam od początku jak zabił tego Zombie. :D
    Cudo i chcę więcej. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mój blog znajduje się pod nowym adresem i prosiłabym cię o zaktualizowanie u mnie w obserwatorach, byś mogła trafić na mój blog (najpierw usuń z obserwowanych, później dodaj ponownie).
      Z góry dziękuję za wyrozumiałość i przepraszam za zbędny spam. :)
      http://lost-in-my-books.blogspot.com

      Usuń
    2. W porządku, dziękuję za poinformowanie, choć to w sumie zbędne, bo mam Cię w kręgach i dobrze mi się wyświetla. :)

      Usuń
  3. Ten tytuł. TEN TYTUŁ mnie kupił.
    Jak można zabić zombie? Parsknęłam śmiechem. Damn. Muszę zasięgnąć porady fachowca. Rany, śmieję się cały czas.
    "Percy kiwał tylko głową, próbując przekonać samego siebie, że ta rozmowa wcale nie jest taka dziwna, jak mu się wydaje". Też próbowałam się przekonywać. Odpuściłam w połowie dialogu. Nie żyję. To było świetne, choć, znowu, nie mam pojęcia o kanonie.
    Podpisuję się pod: więcej!

    PS Wygospodarował Ci się niepotrzebny wyraz w "musi być czuć się samotny".
    PS2 Nabrałam ochoty na pisanie miniaturek przez Ciebie, albo chociaż krótszych opowiadań.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też chcę zombie-szofera, no, to bardzo smutne powieścidło przecież... Nie każdy ma ten luksus... Zaraz poprawię, dziękuję. Sto razy tak, czekam.

      Usuń

Zostaw coś po sobie, a obiecuję, że nie tylko ja na tym zyskam.

Zwiastun z ,,Bajkowych Zwiastunów'':

https://www.youtube.com/watch?v=TMf-Lj98UEY&autoplej=0&kolorek=6d2c44&w=640&h=480&typek=0
Upadły Marzyciel Może nie wiesz ale masz oczy psycho­paty całko­wicie mnie przeszywające..
Szablon stworzony przez Lune / Technologia Blogger / Gify: Rebloggy / Czcionki: Google Fonts / Kody: Tajemniczy Ogród